Krasnal – reaktywacja

Trochę niesamowite to było. Dostałam do uratowania ukochaną zabawkę sprzed wielu lat. Ocalała właściwie tylko plastikowa twarzyczka krasnala, odzież rozpadła się dużo wcześniej, a całość straszyła trocinami (tak!) wyłażącymi z korpusiku. Początkowo chciałam odtworzyć krasnalowi ubranie z Disnejowskiej wersji „Królewny Śnieżki”, ale okazało się, że niezwykle trudno dobrać materiały tak, aby układały się, jak w […]

Czytaj dalej


Projekt – pojedyncza skarpetka

Niespodzianka. Każdemu z nas zdarza się nagle zorientować, że jakimś cudem w pralce coś zjada nam skarpetki. Zwykle po jednej z pary. W naszej rodzinie sytuacją statystycznie bardzo rzadką jest trafienie na komplet z prawej i lewej nogi. Ale nawet jeśli tak źle u Was nie jest jakaś pojedyncza sztuka pewnie się zdarzy, prawda? Proponuję […]

Czytaj dalej


Festyn!

Pojutrze, 12 czerwca 2016, w Żórawinie (tak, naprawdę tak się pisze) – zapraszamy na III Festyn Rodzinny i Kiermasz Rękodzieła, a ja tam sobie skromniutko stanę gdzieś w kąciku i będę na Was czekać 🙂 Trochę uszytków też zabiorę. Będą lalki, ale będą też filcowe broszki, kolczyki, etui, piórniczki, i sporo różnorakich toreb. Na zdjęciach tylko […]

Czytaj dalej


Siatki

Miałam kiedyś przyjaciela, który na określenie wszelkiej maści reklamówek, toreb, ale i listonoszek, czy subtelnych kopertówek używał terminu SIATKI. Zapadło mi w pamięć. Takie szyłam dotąd. Różne są. Które powinnam kontynuować?        Jeszcze trzy torebki i skórzane etui na tablet nie doczekały się fotek…

Czytaj dalej


Recyklingowe czapy

Podobają się Wam? Szyć? Te dwie są prezentem na specjalne zamówienie i ufam, że niebawem dołączę zdjęcie czapek na nowym, niewielkim właścicielu… Obie są bardzo ciepłe, reniferkowa ma podszewkę polarową, autkowa – pluszową. Są głębokie, raczej nie mają szans się zsunąć do góry. Tyle że szyte na malutką główkę, nie chciały wleźć na najmniejszą w naszej […]

Czytaj dalej


Lato

Witajcie, moi drodzy. To, że zaszyłam się z dziećmi na wsi w środku puszczy, nie oznacza, że przestałam szyć. Raczej odwrotnie – odpadły mi wielogodzinne dojazdy po Wrocławiu, dzieci biegały po łonie natury, a ja szyłam więcej niż w ciągu roku szkolnego. Sporo się wydarzyło, ale jeszcze nie do końca ogarnęłam powrót i przygotowania szkolne, […]

Czytaj dalej